SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Sekielski nie będzie już naczelnym „Newsweeka”. „Dobry czas, choć pozbawiony wystrzałowych dokonań”

Rezygnacja przez Tomasza Sekielskiego z funkcji naczelnego „Newsweek Polska” zaskoczyła branżę. Zdaniem ekspertów pytanych prze Wirtualnemedia.pl za jego niemal dwuletnich rządów tygodnik utrzymywał dobry poziom. - Uratował to pismo i ma swoje miejsce na półce polskiej prasy - uważa Bogusław Chrabota.

Tomasz Sekielski po niecałych dwóch latach zrezygnował z funkcji naczelnego tygodnika „Newsweek Polska”. Od maja p.o. redaktorem naczelnym będzie Michał Szadkowski, jego dotychczasowy zastępca. Firma zapowiedziała jednak, że na to stanowisko ruszy rekrutacja.

W opublikowanym w czwartek komunikacie Sekielski zaznaczył, że decyzję podjął „z powodów osobistych”. Dziennikarz w dalszym ciągu będzie związany z wydawnictwem – jako prowadzący podcast „Naczelni” (z Bartoszem Węglarczykiem, szefem Onetu) i realizując projekty specjalne.

„Zrobiliśmy razem wiele fajnych okładek i świetny serwis internetowy. Zajmowaliśmy się ważnymi tematami, opisywaliśmy kulisy funkcjonowania państwa PiS, ujawniliśmy aferę Collegium Humanum, pokazywaliśmy, jak zmienia się polskie społeczeństwo. Pomogliśmy naszym dziennikarzom i dziennikarkom się rozwijać, stworzyliśmy świetne miejsce do pracy” - napisał Szadkowski.

Tomasz Sekielski odchodzi z “Newsweeka”. Bez drugiego dna

O zaskoczeniu mówi medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Adam Szynol. - Choćby dlatego, że stosunkowo niedługo był na tym stanowisku, a jego przyjściu towarzyszyły gorące okoliczności. Nagłe odejście Tomasza Lisa i poszukiwania kogoś, kto mógłby go zastąpić. I Sekielski, który nie budził większych wątpliwości, ze to odpowiednia osoba na to stanowisko – przypomina. - W związku z tym jego odejście na pewno zastanawia. Jeżeli jednak podaje się powody osobiste, to pewnie takie są. Trudno doszukiwać się drugiego dna, bo raczej nikomu w macierzystym tytule nie podpadł – dodaje.

Szynol zastanawia się jednak, czy nie chodzi o nową pracę. - W dzisiejszych okolicznościach myślałbym o próbie transferu do Telewizji Polskiej na dobre stanowisko. To redaktor z dużym doświadczeniem, przejęcie go do swojego medium będzie z pewnością wartością dodaną. O tym jednak przekonamy się pewnie dopiero za kilka tygodni – przewiduje.

- Oczywiście, że to zaskoczenie, bo nie było znaków na niebie i ziemi, że do czegoś takiego mogłoby dojść – uważa również Robert Feluś, obecnie wykładowca Uniwersytetu SWPS, a w przeszłości redaktor naczelny „Faktu”, WP SportoweFakty i „Wprost”.

- Kiedy Tomek wybierany był na naczelnego „Newsweeka” zastanawiałem się jednak, czy to najlepszy pomysł, w sensie organizacyjnym. Bo Tomek to dziennikarz najwyższej próby, ale czy to wystarczy, żeby zarządzać naprawdę dużą redakcją? - pyta Feluś. - Z tego co wiem, to „Seki” nie miał wcześniej na swojej drodze zawodowej menadżerskich doświadczeń. A w praktyce nie ma gwarancji, że najlepszy dziennikarz automatycznie musi być doskonałym naczelnym. To tak jak w szpitalu. Najlepszy lekarz najczęściej nie jest dobrym dyrektorem – mówi były naczelny „Faktu”.

Bez fajerwerków

Mimo to dwuletnie rządy Sekielskiego w tygodniku ocenia pozytywnie. Choć z zastrzeżeniem. - Myślałem, że „Newsweek” pod jego wodzą będzie miał więcej tematów, o których się będzie mówiło. Spodziewałem się większej liczby dużych, soczystych historii. Co nie znaczy, że ich nie było! Liczyłem jednak na więcej – powtarza Feluś.

Podobne zdanie ma Adam Szynol. - To dobra kadencja, uspokoił przede wszystkim nastroje, wyciszył mniejszy lub większy kryzys wizerunkowy redakcji. Jeśli redaktor naczelny odchodzi trochę w niesławie i hałasie medialnym, zawsze jest to jakiś kryzys. Redakcja za Sekielskiego pracowała dobrze, udało się jej utrzymać wysoką sprzedaż, szczególnie biorąc pod uwagę realia rynku papierowej prasy – zaznacza.

- Może nie było fajerwerków, bomby, o której wszyscy mówili – zastanawia się medioznawca. - Trudno powiedzieć, że za Sekielskim będzie ciągnąć się sława, że dokonał tam nie wiadomo czego, ale dla redakcji, zespołu i całego tygodnika był to dobry czas. Choć pozbawiony wystrzałowych dokonań – powtarza Szynol.

- Tomek wykonał zadanie, dziwię się, że tak się to skończyło: szybko i w nieprzewidziany sposób – ocenia Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” i wiceprezes Izby Wydawców Prasy. - Zrobił to, co miał do zrobienia, postawił na nogi „Newsweeka”, jest to dobry tygodnik. Inny niż był za czasów Lisa, ale nie gorszy. Mnie bardziej pasuje – dodaje.

Zdaniem Chraboty Sekielski był jednym z niewielu ludzi w branży, którzy mają doświadczenie, pozycję, poglądy i niezależność, aby „pociągnąć to, co robił Lis”. - To oczywiście inny format tygodnika, Tomek postawił na dziennikarstwo śledcze, które mieściło się w jego DNA. Poszedł w dobrą stronę. Uratował to pismo i ma swoje miejsce na półce polskiej prasy. Nie zmienił mocno „Newsweeka”, choć wymienił choćby komentatorów czy felietonistów. Doszło do wzrostu sprzedaży wydania papierowego, to należy mu zaliczyć jako osobisty sukces – podkreśla naczelny „Rzeczpospolitej”.

Według danych Polskich Badań Czytelnictwa w czwartym kwartale ub.r. średnia sprzedaż ogółem „Newsweek Polska” wynosiła 64 536 egz., o 11,1 proc. więcej niż przed rokiem.

Bez zmian

Kto powinien zająć miejsce Sekielskiego? - Musi to być ktoś o podobnym poglądzie na rzeczywistość i media – mówi Bogusław Chrabota. - Nie ma w spektrum polskiej prasy miejsca na eksperymenty. Zmieniając w kompletnie różne strony formułę tygodnika zabito papierowy „Wprost”. Ale zawodowcy w RASP do tego nie dopuszczą. Jedyną szansą, żeby pismo przetrwało i utrzymało swój poziom jest kontynuacja Lisa i Sekielskiego, kontynuacja tego samego profilu ideowego – dodaje Chrabota.

Adam Szynol wprost życzy „Newsweekowi” drugiego Sekielskiego. - Bo uspokoić w takim czasie i utrzymać, a nawet lekko podnieść sprzedaż drukowanego tytułu, to jest osiągnięcie. Życzyłbym im kogoś pokroju Sekielskiego, natomiast trudno znaleźć drugą taką osobę. A chyba nie ma też na rynku liderów charyzmatycznych w typie Tomasza Lisa. I takich ludzi dziś się już nie szuka. Charyzmatyczni redaktorzy lubią przyciągać kłopoty. Rządzą mocniejszą ręką, z tym wiązać się mogą pewne kłopoty – uważa medioznawca.

Robert Feluś uważa, że chybiony jest ogłoszony przez wydawcę pomysł konkursu na naczelnego. - Dają sygnał, że w redakcji Newsweeka nie widzą nikogo z „papierami” na bycie nowym naczelnym. To słaby komunikat dla zespołu. Ja bym zaczął od szukania we własnych szeregach. Do konkursu zgłasza się zwyczajowo wiele osób, które myślą, że w plecaku mają buławę wodza, a tam pusto – twierdzi były naczelny „Faktu”.

- Wydawca powinien wiedzieć, kogo chce mieć za naczelnego i do tej osoby zgłosić się bezpośrednio. Szkoda prądu na konkurs, na który przyjdzie kilkadziesiąt ofert, z których zdecydowana większość to raczej żart – mówi Feluś.

Jak mówi wykładowca SWPS, to awans wewnętrzny zawsze jest dobrze postrzegany w samej redakcji. - Pokazuje, że ona dorobiła się kogoś, że stawiamy na swoich ludzi. Szukanie na zewnątrz może skończyć się operacją, jaką kilka lat temu przeprowadziła Wirtualna Polska – przypomina.

- Długie miesiące szukała naczelnego. W końcu złowiono grubą rybę z dobrym nazwiskiem. No, tylko że świeżo namaszczony szef zwiał z pracy po kilku tygodniach. I naczelnym został Piotr Mieśnik, który był p.o. przez kilka miesięcy. Jak się czuł, kiedy faktycznie zarządzał redakcją, a firma szukała i szukała kogoś w domyśle lepszego na jego miejsce? - pyta były naczelny „Faktu”. - Zresztą po odejściu Piotrka właściciele WP już nie „cudowali”, tylko wybrali na szefa redakcji Pawła Kapustę, doskonałego dziennikarza, który pracował tam od wielu lat i który miał też okazje, by sprawdzić się jako menadżer – dodaje Feluś.

Tomasz Sekielski w TVN, TVP i własnym kanale YT

Tomasz Sekielski jest dziennikarzem, reporterem, twórcą filmów dokumentalnych i autorem książek. Zdobywca najważniejszych nagród dziennikarskich i telewizyjnych w kraju. W latach 1997–2006 był reporterem „Faktów TVN”. Był także gospodarzem piątkowych wydań programu „Kropka nad i”. Od 2003 wraz z Andrzejem Morozowskim prowadził audycję „Kuluary”, codzienny program „Prześwietlenie” i „Teraz my!”. W TVN24 stworzył „Czarno na białym”. 

Od października 2012 do stycznia 2015 był gospodarzem poranków w Radiu Tok FM. Od stycznia 2013 do czerwca 2016 współpracował z TVP, gdzie prowadził autorski program „Po prostu”. Był także gospodarzem „Woronicza 17” w TVP Info. Pisał dla tygodników Newsweek i Wprost. W listopadzie 2018 roku dołączył do zespołu prowadzących program „Onet Rano”.

Od kilku lat Tomasz Sekielski razem ze swoim bratem Markiem tworzy projekt internetowy. Zrealizowali kilka filmów dokumentalnych (o pedofilii w Kościele i aferze SKOK Wołomin), zarządzają kanałem youtube’owym, na którym emitowane są programu publicystyczne.

Dołącz do dyskusji: Sekielski nie będzie już naczelnym „Newsweeka”. „Dobry czas, choć pozbawiony wystrzałowych dokonań”

30 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
A co to, reklama?
I jeszcze cenzuruje się komentarze
odpowiedź
User
lolek
" - Uratował to pismo i ma swoje miejsce na półce polskiej prasy - uważa Bogusław Chrabota. " .... jeżeli Sekielski uratowa to kto wcześniej doprowadził do sytuaqcji, że trzeba było je ratować ? :P
odpowiedź
User
Cenzura
Sekielski nigdy nie miał na sumieniu tyle, ile zakłamany Fel_us. Jak można reklamować takich obłudnych komentatorów?
odpowiedź